Koniec kredytów na dowód? Co zmieni rekomendacja „T”
I tak nie najlepszą sytuacje kredytobiorców już za parę miesięcy pogorszy wprowadzenie w życie tzw. rekomendacji T. Tym, którzy już teraz mają problem z dostaniem kredytu będzie jeszcze ciężej. Na czym polega to nowe uregulowanie?
Już teraz trudno jest o kredyt – w reakcji na światowy kryzys ekonomiczny i załamanie rynku kredytowego banki same z siebie obostrzyły kryteria przyznawania pożyczek. Zapowiadane zmiany w prawie bankowym zapewne jeszcze bardziej utrudnią dostęp do kredytów.
Kilka lat temu życie kredytobiorcom skomplikowała rekomendacja S. Ograniczyła ona możliwość korzystania z kredytów walutowych, wymuszając na bankach wprowadzenie na rynek szerszej oferty kredytów hipotecznych w złotówkach – nie zawsze korzystnych dla klientów. Jednocześnie rekomendacja S III, zadziałała na korzyść pożyczkobiorców, zobowiązując banki do ujednolicenia spreadów walutowych i ograniczając tym samym możliwość zawyżania ukrytych kosztów kredytu przez wykorzystywaniu dużych różnic w kursach walut.
Zapowiadana rekomendacja T raczej nie przyniesie żadnych korzyści dla przeciętnego Kolwalskiego – ma ona jednak na celu zmniejszenie liczby Kowalskich niewypłacalnych. A tych jest coraz więcej -- na początku roku NBP ogłosił, że już półtora miliona Polaków nie nadąża z regularną spłatą zaciągniętych kredytów, a banki mają problem z odzyskaniem co dziesiątej pożyczonej złotówki. Obecnie już ponad 100 tysięcy osób posiada więcej niż dziesięć kredytów zaciągniętych w różnych bankach. Rekomendacja T ma tej sytuacji zaradzić i ograniczyć galopujące zadłużenie społeczeństwa.
Z dowodem po pożyczkę do parabanku
Główne założenie nowej rekomendacji to ujednolicenie kryteriów udzielania kredytów, a co za tym idzie zakaz udzielania pożyczek bez dokładnego sprawdzenia zdolności kredytowej. Niezaleczenie od wysokości zarobków potencjalnego kredytobiorcy suma rat wszystkich kredytów zostanie ograniczenia do 50 proc. dochodów. Tak więc osoba zarabiająca – na przykład – pięć tysięcy złotych nie będzie mogła zaciągnąć zobowiązań przekraczających dwa i pół tysiąca miesięcznie. Kolejne obostrzenia dotyczą wymogu wkładu własnego przy kredycie hipotecznym w wysokości nawet 20 proc.
Wymiernym efektem Rekomendacji T, będzie zwiększenie ilości formalności potrzebnych do złożenia wniosku o kredyt. Według najczarniejszych scenariuszy może oznaczać to koniec kredytów gotówkowych „na dowód” – przynajmniej w sektorze bankowym. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby zniknęły one zupełnie. Ciężar obsługi klientów o niskich albo trudnych do udokumentowania dochodach lub posiadających złą historię kredytową (wpisanych do BIK) całkowicie przeniesie się na instytucje nieobjęte nadzorem prawa bankowego. Na dowód kredyt weźmiemy w SKOKach i instytucjach nazywanych potocznie parabankami (Skok Stefczyka, Provident, Mandarynka, SMS 365).
Ostatnie artykuły
- Łatwo pożyczyć, ciężko zwrócić. Czyli jak ułatwić sobie życie w zadłużeniu
- Instytucje groźne dla kredytobiorcy - czy trzeba się bać BIK i windykatora?
- Czy można być za młodym albo za starym na kredyt?
- Koniec kredytów na dowód? Co zmieni rekomendacja „T”
- Ranking dostępnych na rynku kredytów gotówkowych